Zdrowie nie ma deadline'u. Projekt ma. Dopóki ciało działa, nie wysyła żadnego sygnału, który wygrałby z terminem w pracy, i na tym polega cała rzecz: nie brakuje nam wiedzy, tylko momentu, w którym coś staje się ważniejsze od reszty listy. Choroba taki moment tworzy za nas. Zanim przyjdzie, musimy ustawić go sobie sami.

Piszę to po 2 sierpnia, kiedy byłem na Festynie Zdrowia w Podkowie Leśnej. Miałem tam dwie role. Z jednej strony masowałem. Z drugiej stałem na stoisku razem z Piotrem z Męskiego Kręgu Masculinum w Grodzisku Mazowieckim.

Wróciłem stamtąd z czymś, co siedzi mi w głowie do teraz.

Co usłyszałem między jednym masażem a drugim

Podczas masażu rozmawiam. Nie z uprzejmości, tylko dlatego, że to mówi mi o człowieku więcej niż samo napięcie pod palcami. Pytałem po prostu: co Państwa tutaj przyprowadziło, dlaczego akurat taki festyn, co zainteresowało.

I tak się złożyło, że kilka z tych osób było po poważnych chorobach. Część po nowotworach. Część po chemii. Część po doświadczeniach, które naprawdę zatrzymują człowieka w miejscu.

Mam świadomość, że mogłem po prostu trafić na takie osoby. Może to był przypadek. Właśnie to mnie zastanawia.

Czy na wydarzenie o zdrowiu przychodzą głównie ci, którym zdrowie już raz się przypomniało?

Bo w gabinecie widzę to samo od 13 lat. Na masaż leczniczy ludzie przychodzą zwykle wtedy, gdy ból trwa już za długo. Rzadko wtedy, gdy kark dopiero zaczyna być sztywny.

Zdanie, które ze mną zostało

Jeden z mężczyzn powiedział mi coś, co mocno ze mną zostało.

Całe życie pracowałem dla korporacji i nawet nie zauważyłem, kiedy stałem się pracoholikiem.

Zatrzymali się dopiero, gdy zachorowała jego żona. Kiedy przyszła diagnoza i chemia, oboje jakby się obudzili. Z pytaniem: co my właściwie robimy? Dlaczego doprowadziliśmy się do momentu, w którym zdrowie musiało krzyknąć tak głośno?

To pytanie wróciło do mnie nie pierwszy raz. Chodzi za mną od czasu, kiedy pisałem książkę „Zdrowie Ci ucieka”.

Przecież wiemy

To jest najdziwniejsza część.

Wiemy, że stres robi swoje. Wiemy, że sen ma znaczenie. Wiemy, że ruch ma znaczenie. Wiemy, że ciało nie jest maszyną, którą można eksploatować bez końca.

A jednak pędzimy.

Mężczyzna pochylony nad laptopem późną nocą, rozciera zesztywniały kark
Zdjęcie ilustracyjne (AI)

Jeszcze ten projekt. Jeszcze ten deadline. Jeszcze to muszę kupić. Jeszcze dzieci podrosną. Jeszcze firma się ustabilizuje. Jeszcze trochę muszę wytrzymać.

I nie piszę tego z pozycji człowieka, który ma wszystko poukładane. Sam wiele razy uczyłem się dopiero wtedy, kiedy życie przycisnęło mnie do ściany.

Ale właśnie dlatego to pytanie tak mocno we mnie pracuje: co możemy zrobić wcześniej?

Zanim przyjdzie diagnoza. Zanim relacje się rozsypią. Zanim ciało zacznie krzyczeć. Zanim człowiek spojrzy w lustro i zobaczy, że ledwo poznaje samego siebie. Fizycznie, psychicznie i duchowo.

Co da się zrobić wcześniej

Nie trzeba od razu robić rewolucji. Rewolucje i tak zwykle nie wytrzymują dwóch tygodni.

Mężczyzna stojący tyłem przy oknie, rozluźnia napięty bark i kark
Zdjęcie ilustracyjne (AI)

Wystarczy ustawić sobie próg wcześniej, niż zrobi to za nas ciało. U mnie w gabinecie te progi wyglądają tak:

  1. To samo napięcie wraca po każdym dłuższym dniu przy biurku i nie schodzi przez weekend.
  2. Rano potrzebujesz kilkunastu minut, żeby się rozruszać, choć rok temu wstawałeś normalnie.
  3. Ból głowy pojawia się w te same dni, w które masz najwięcej pracy.
  4. Zaczynasz omijać ruchy, zamiast je wykonywać: nie sięgasz wysoko, nie odwracasz się za siebie w aucie.

To nie są jeszcze objawy choroby. To są sygnały, że ciało prosi o uwagę, póki prosi grzecznie.

A jeżeli szukasz jednego kroku na dziś, to proponuję najprostszy: zadaj sobie uczciwie pytanie, czy naprawdę dbasz o zdrowie, czy tylko jakoś ciągniesz.

Odpowiedź zwykle znasz od razu. Trudność nie polega na tym, żeby ją poznać, tylko żeby jej nie odłożyć.

Ważne zastrzeżenie Ten tekst nie zastępuje konsultacji z lekarzem ani fizjoterapeutą. Piszę o tym, co widzę na stole do masażu i w rozmowach, nie o diagnozowaniu ani leczeniu. Jeżeli ból jest silny, nie ustępuje, budzi Cię w nocy albo towarzyszą mu inne objawy, zacznij od lekarza. Masaż jest dobrym uzupełnieniem, nie zamiennikiem diagnostyki.

Na koniec

Mam poczucie, że to są tematy, o których trzeba mówić częściej. Nie dopiero wtedy, kiedy jest za późno.

Kamil

Dziękuję Klubowi Zdrowia w Podkowie Leśnej za zaproszenie na Festyn Zdrowia.

Rozpoznałeś u siebie któryś z tych sygnałów?

Umów masaż, zanim dojdzie do momentu, w którym nie będziesz mieć wyboru. Przyjmuję w Grodzisku Mazowieckim przy Placu Zygmunta 9A, dojeżdżam też do klientów.

Umów wizytę
Wróć do bloga